czwartek, 12 marca 2015

firana

To takie szukanie, szukanie tożsamości w tym wszystkim, co się nowego dzieje. Jestem na etapie kończenia scenariusza do „Bezdechu”. Wiele rzeczy z życia, żyjącego wciąż bohatera Artura, zmieniłem. Nadałem innym kształt temu co przeżył. Inny kształt wymusiła zmiana kręgosłupa opowieści. Wątek kryminalny jest wiodący. Podejrzenia i postawienie zarzutów rysuje główną oś filmu. Wokół tego dopiero, podczas przesłuchań wyłania się przeszłość. Fakty widziane oczami bohatera. Mroczny obraz samobójców. Kontrolowanych, ćwiczących całe życie, by spróbować się nie zabić. Tak to widzę, tak to czuję i tak to opisałem. Tego, który jest w tym najlepszy i unika śmierci najdłużej, obarczam największą winą za śmierć pozostałych. Tak, tak brzmi fragment prokuratorskiego oskarżenia. Jednak to nie wszystko. Poddawanie organizmu działaniom gazów nurkowych niesie za sobą kolejne niebezpieczeństwo. Po wielu latach nurkowań, poprawnie działający i analizujący umysł, zamienia się w siatkę neuronów, które powyżej głębokości stu metrów zaczynają być agresywne. Agresywny zaczyna być ten, który nurkowaniem poddawał swój organizm ustawicznej torturze. I najważniejszy, trzeci poziom. Chęć mordu, która pojawia się nagle, tam na dole, w głębinie. Ta chęć mordu nie tworzy się nagle, choć żaden z nich takiego morderstwa nie planuje. Nie można mówić o premedytacji, choć motyw tworzy się wiele, wiele wcześniej. (dziś jest 12 marca 2015 hurgada, egipt)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz