wtorek, 11 maja 2010

wtorek 11 maja 2010

Tylko Mozart teraz… requiem leczy każde rany… przynajmniej moje. Zdjęcia pochłaniają mnie bardzo. Do tego dochodzi myślenie o wczorajszej wizycie. Nie piszę. Nie tknąłem żadnego z rozdziałów. Cały czas konstruuję rozdział 18ty. Max dociera do Malwy… spotyka Celibra. To Celiber zna wiersze, które Malwa wymawiała… może recytowała… UF (ciężko naprawdę do tego wracać).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz