Ciężko się pisze wśród tej codzienności… ciężko gdy za oknem jest słońce albo pada deszcz… ktoś chodzi i mówi… ciężko się piszę w ciągu dnia, kiedy ciągle ktoś tu obok jest…
Wracam jednak powoli do Krainy. Wracam śledząc każdy jego krok, tracąc czas na pytaniach, dlaczego on to zrobił… nie znajduję bezwzględnej odpowiedzi ani w jego listach, ani jego czynach… tropię go według tego, co zeznawał doktorowi Morrow’i. Pamiętacie, po wybudzeniu do Maxa sali przyszedł podwładny Ayersa. To był właśnie – doktorek – jak nazywał go zdrobniale Max. To od Morrow’a jest najwięcej informacji z tego co przeżył Max. /rozdział 25 strona 688/
W „Woodward’zie” nie było czasu i miejsca by się na tym skupić. Ale Max Woodward opowiedział Morrow’i wiele. Bardzo wiele.
Czytam te linijki i ciśnienie skacze mi dwukrotnie. Myślałem, że wiem o Krainie najwięcej z mitów Drwali Losu, ale notatki Morrow’a to kopalnia wiedzy. Max mu wszystko opowiedział, albo Max po prostu spisał to wszystko i dał to Morrow’i. Gdyby okazało się, że istnieje jeszcze dziennik Maxa, w którym opisał Krainę i Drwali. W którym opisał procedury Komory Ciosania. Póki co muszę zadowolić się notatkami Morrow’a.
wtorek, 27 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz