Byłem przy tym… tak blisko. Podniosłem się z krzesła, kiedy wydawca Poranka Maciej Słomczyński, kilka minut przed 9tą zawołał wszystkich do reżyserki. Drżała mu ręka, ledwo utrzymająca telefon. Oznajmił, że rozmawiał z naszym korespondentem z Katynia i świadek widział, jak prezydencki samolot wybuchł za lasem lotniska w Smoleńsku.
Wydawca nie wpuszczał anteny przez kolejną minutę… emisja przedłużała i dodawała kolejne bloki reklamowe. Posadzono gościa… Wojciech Olejniczak odpowiadał na pytania Kuźniara, ale już wiedzieliśmy. Wydawca czekał na potwierdzenie tej wiadomości z drugiego źródła. Przyszedł serwis punkt 9ta. Beata Tadla czytała informacje, ale wszyscy wiedzieliśmy, że są one już nie do końca aktualne, ale nie mogliśmy jeszcze ich podać… Podczas serwisu, Wojciech Olejniczak, siedząc nadal przy stole, czekając na dalszą część rozmowy, wykonał telefon. Kiedy się rozłączał znów bylimy na antenie... a on już płakał… płakał na antenie.
sobota, 10 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz