poniedziałek, 5 kwietnia 2010

wtorek 6 kwietnia 2010

Te dziennikowe słowa, traktuję dosyć swobodnie. Nie pisałem nic od pięciu dni. Sprawy mego młodszego syna zabierają mi całą swobodę. Żadnego skupienia i żadnej myślowej wolności. Święta przeszły spokojnie. Nawet słonecznie było na wsi. Trochę się pochyliłem nad blogiem, ale to publiczne dywagowanie na tematy dosyć intymne, także mnie wycisza. Myślałem, że wypocznę i że jakoś mi się poluzuje, ale nie. Ciężar wisi mi w brzuchu, gniecie klatkę. Samopoczucie od środy podłe.
Ludziska komentują co jakiś czas na FB, że blog im się podoba, ale też nie można wciąż o tym pisać publicznie.
Jutro wyjeżdżam do Poznania na dwa dni Kobiety na Zakręcie i dodatkowy, trzeci dzień zdjęć w piątek, ale to pewnie już same scenki. Od niedzieli Portugialia. Cały tydzień na wyspie. Zdjęcia. Później znów Tatry i szukanie śladów wilka. Kwiecień ciężki. (a o maju to nawet nie wspominam).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz